Gdzie jest mój dom

Ścieli trzon mego domu
Powalili go na ziemię
Ja jeszcze nie umiałem latać
Razem z gniazdem runąłem między liście
O mało mnie nie rozdeptali

Przesuwają się jak armia
Ich celem nie jest wyzwolenie
Tną i powalają wszystkie drzewa
Widziałem to całe zniszczenie
Schowany w lisiej norze

Wieczorem gdy odeszli
Wyszedłem z mego ukrycia
A to co zobaczyłem -- przeraziło mnie
Wokoło było pełno połamanych gałęzi
W wiórach drzew brnąłem po pas

Widziałem to straszne rumowisko
Słyszałem krzyki, płacz i lament
Członki drzew leżały wokoło
Każda gałąź prosiła abym spalił ja
Ona tak dłużej nie może żyć

Ja jestem bardzo małym ptaszkiem
Więc jest mi bardzo ciężko
Ale staram się jak mogę
Nie mogę ich zostawić bezbronnych
Muszę coś zrobić