Jakoś sobie radzę

Zaraz, zaraz
Czy ja czegoś nie pojmuje ?
Czy to wy 
Dostaliście świra ?

Chodzicie na głowie
I wytykacie mnie palcami
O co tu chodzi !?
Gdzie ja jestem ?

Śmiejecie się ze mnie
Pokazujecie mnie sobie
Plujecie sobie w twarz
Nie brzydząc się tego

Czy ktoś wam tak kazał
Coś się wam stało
Nie, nie tak ...
Spróbuje inaczej

Ja jestem sam
Was jest dużo
Ja stoje normalnie
A ... może to wy stoicie normalnie

No właśnie
Z waszego punktu widzenia
Jestem przygłupem
Z, którego trzeba się śmiać

Kimś godnym porzałowania
Wyżutkiem społeczeństwa
Który nie może się odnaleść
W dzisiejszej rzeczywistości

Ale ja się nie dam przekabacić
Będę tak chodzić
Mimo, że mnie wytykacie
Nie zmienię się

To jak postępuje
Jest moim problemem
Nikt mi nie bedzie wciskał
Tu zaplutej twarzy

Jestem jaki jestem
Jestem jaki chcę
Jestem jaki byłem
Jestem jaki mogłem

Stoję twardo na ziemi
Ślinę tylko przełykam
Idę ciągle do przodu
Nie chcę się potykać

Zamiast przechodzic po kimś
Lepiej go podnieść
Przecież nie nadepniesz 
Leżącego na ulicy

Dlatego żyje spokojnie
Nie wadząc nikomu
Pomagam wszystkim
Radze sobie sam

A oni i tak będą się śmiać !!