Miłość bliżnich

Nie wiem co się dzieje
O co chodzi
Przecież dałęm im wszystko
To co tylko chcieli

Stoją nade mną
I grożnie patrzą
W ich oczach jest tyle wściekłości
Jakbym zabił ich matkę

Ja przecież nic im nie zrobiłem
Szedłem tylko ulicą
A oni mnie dopadli
I żądają wszystkiego

Miłości, której nie znają
Mażeń, których nie spełnią
Pragnień, których nie zaspokoją
Przeszłości mniej brutalnej

Oddaje im wszystko
Bo wiem, że życie jest cenniejsze
Od kawałka materialnej żeczy
Choć zdobycie jej kosztowało mie tak wiele

Przechodze te wszystkie upokożenia
Bo wiem, że jutro też jest dzień
Chociaż w krótce dopadną mnie
Nie martwie się bo nie mam NIC