Mistrz

Żyłem bez wiary
Byłem panem własnych słów
Dopuki nie pojawił się on
To on wskazał drogę mi

Pragnołem
żyć jak nakazał
Pragnołem
Żeby pochwalił mnie

Długo żyłem w ciemności tej
Którą on przykrył mnie
Dlaczego on taki jest
Zdołałem później dowiedziec się

Teraz juz wiem, kim on jest
To zły szatan opętał mnie
Kazał żyć jak chciał
I niszczyc w jego imieniu

Chciałem zniszczyć go
Ale zabrakło mi sił
Teraz siedze po jego prawicy
I pragne zemścic się

On dobrz o tym wie
Ale nie da zniszczyć się
Dawno mógłby uczynic mnie
Dywanem u jego stóp

Ale on wie
Że zrobie wszystko czego chce
Nie boi się mnie
Bo ja nie boje sie jego