Sam

Siedzę w koncie skulony
Ciepło nie pieści
Mojego ciała
Światło nie dociera 
Do moich oczu

Siedzę tak
Bo lubię to
Niczego nie pragnę
Nic nie potrzebuje

Moje wnętrze jest skulone
Kąt jest moim domem
W kącie jest tak ptrzyjemnie
Ja kocham być sam

Samotność jest moją ostoją
Przystanią, do której powracam
Dla wielu jest to przekleństwo 
Dla mnie blogosławieństwo

W kącie
Sam za sobą rozmawiam
Sam wymyślam sobie wszystko
Choć mam dzisiaj imieniny
Nie obchodzi mnie to wcale

Samotnośc zapuściła korzenie
Nie ruszy się
Z tego miejsca
Pozostanie tu

Musi mnie ktoś wyrwać
Bo sam nie dam rady
Ale kiedy to będzie 
I kto to będzie
Nie wiem