Zamieszanie

Próbuje znaleźć
Parę do mojej skarpetki
Para buchła ogromnym żarem
I trzasnęła o półkę
Skalną, którą tak pieczołowicie
Pielęgnowałem mój ogródek
A wspomnienia zapisałem
Na tej kartce papie-
Rosa zapalić musiałem
Mój samochód aby ruszył
Klucz w zamku
Stojącym spokojnie nad brzegiem
Biurka, przy którym siedzę
Stojąc na wznak
Drogowy, który przegapiłem
Zemścił się na mnie
Podkładając mi świnie
Pod koła
Zamachowe mojego proto-
Tup to fajny koleś
Ale przecież żarówka
Też ma sandały
A nie skacze przez płotki
To dobrze ryby
Ale strasznie śmierdzą
Błotem obrzuciłem
Swojego wroga i opra-
Wiłem sobie książkę
W skarpetę, którą
Tak długo szukałem
Wyjścia z tej opresji